7/27/2014

Zaskakujące!

33 wyświetlenia! Szaleństwo! Sława i jupitery! Czerwony dywan, Lana del Rey śpiewająca mi 'Sto lat' oraz tort w kształcie mojej twarzy!

...tak, jasne. Co jest zastanawiające, 12 wyświetleń pochodzi od użytkowników z Wielkiej Brytanii (czyli całkiem sporo wzięło się po prostu z bałwochwalczego przeglądania bloga przeze mnie samą... W końcu trzy posty warte są już przeglądania), ale są i pewne z USA oraz Niemiec.
Absolutnie żadnego z Polski.

Jakież to meandry Internetu przebyli owi użytkownicy, że dotarli aż tutaj? Nie chcę wiedzieć.


I znów niedziela, jutro rozpoczynamy kolejne pięć dni nie warte zupełnie niczego, prócz pieniędzy, które zarobię, a potem strwonię w jeden z weekendów. Wczorajszy dzień był dobry, naprawdę taki, jaki powinien być codziennie. I jest mi smutno, że minął.



Krążę ostatnio myślami pośród tematów, które są niedorzeczne. Nierealne - a mimo wszystko to, pragnęłabym, by część z nich się spełniła. Byłoby to jednak egoistyczne. Chciałabym mimo to posmakować tym razem tego egoizmu choć trochę. Potrzebuję jednak pewnych działań, których nie mogę zainicjować sama. Bo nie potrafię. I owe kroki i tak nie spotkałyby się z niczym innym, jak dziwnym spojrzeniem. Marzę więc tylko o czymś drobnym.

Wracam do leniwej, niedzielnej egzystencji. Idę zjeść jogurt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz