Szczęście wyparowało.
Aby pozostało całkowicie jasnym - opisywać będę właśnie egoistycznie swój stan ducha na chwilę obecną, właśnie trwającą i zatruwającą mi pogląd na resztę życia. Co będę czuć za piętnaście minut, tego sama nie wiem.
Mimo to, teraz (o ile da się w ogóle zdefiniować takie pojęcie. Czas pędzi do przodu bez opamiętania, nie pozwalając się nawet owemu 'teraz' przyjrzeć) jestem niczym stara szmata wyprana ze wszelkich pozytywnych uczuć, brak mi jakiejkolwiek nadziei i wszystko rozpływa się w tłustą, bezkształtną, szarą breję pachnącą deszczem i mokrym papierem.
Ostatnio pisałam o swoim nienaturalnym szczęściu. Znalazłam jego przyczynę. Przyczyna była niczym fajerwerk - szybka, gwałtowna, ekscytująca, niedorzeczna, kolorowa i śmieszna.
Ale się spalił.
Wybuchł mi przed twarzą.
Znów byłam głupia, po postanowiłam w ogóle go odpalić.
Ja najzwyczajniej na Świecie po prostu nie zasługiwałam na ten fajerwerk. Czemu w ogóle wyobrażałam sobie, że to może się udać? Nie mam teraz brwi, a oczy łzawią mi od dymu.
Płakałam dziś, bo przez moment wydawało mi się, że trzymaczka na ostrygową kartę (że też się posłużę dosłownym tłumaczeniem) wypadła mi z tylnej kieszeni i zostanę pozbawiona dowodu, karty debetowej, ostrygowej karty, karty bibliotecznej i karty lojalnościowej z Nero.
Wyobraziłam sobie, jak przez swoją głupotę nie polecę do domu w sobotę.
I przypomniałam sobie o fajerwerku.
Zrobiło mi się w ogóle bardzo smutno.
Jutro pewnie dostanę okresu.
Spróbuję zrobić choć część tego letniego zadania. Muszę w końcu ruszyć z miejsca, strach nie jest wymówką.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
8/21/2014
7/27/2014
Zaskakujące!
33 wyświetlenia! Szaleństwo! Sława i jupitery! Czerwony dywan, Lana del Rey śpiewająca mi 'Sto lat' oraz tort w kształcie mojej twarzy!
...tak, jasne. Co jest zastanawiające, 12 wyświetleń pochodzi od użytkowników z Wielkiej Brytanii (czyli całkiem sporo wzięło się po prostu z bałwochwalczego przeglądania bloga przeze mnie samą... W końcu trzy posty warte są już przeglądania), ale są i pewne z USA oraz Niemiec.
Absolutnie żadnego z Polski.
Jakież to meandry Internetu przebyli owi użytkownicy, że dotarli aż tutaj? Nie chcę wiedzieć.
I znów niedziela, jutro rozpoczynamy kolejne pięć dni nie warte zupełnie niczego, prócz pieniędzy, które zarobię, a potem strwonię w jeden z weekendów. Wczorajszy dzień był dobry, naprawdę taki, jaki powinien być codziennie. I jest mi smutno, że minął.
Krążę ostatnio myślami pośród tematów, które są niedorzeczne. Nierealne - a mimo wszystko to, pragnęłabym, by część z nich się spełniła. Byłoby to jednak egoistyczne. Chciałabym mimo to posmakować tym razem tego egoizmu choć trochę. Potrzebuję jednak pewnych działań, których nie mogę zainicjować sama. Bo nie potrafię. I owe kroki i tak nie spotkałyby się z niczym innym, jak dziwnym spojrzeniem. Marzę więc tylko o czymś drobnym.
Wracam do leniwej, niedzielnej egzystencji. Idę zjeść jogurt.
...tak, jasne. Co jest zastanawiające, 12 wyświetleń pochodzi od użytkowników z Wielkiej Brytanii (czyli całkiem sporo wzięło się po prostu z bałwochwalczego przeglądania bloga przeze mnie samą... W końcu trzy posty warte są już przeglądania), ale są i pewne z USA oraz Niemiec.
Absolutnie żadnego z Polski.
Jakież to meandry Internetu przebyli owi użytkownicy, że dotarli aż tutaj? Nie chcę wiedzieć.
I znów niedziela, jutro rozpoczynamy kolejne pięć dni nie warte zupełnie niczego, prócz pieniędzy, które zarobię, a potem strwonię w jeden z weekendów. Wczorajszy dzień był dobry, naprawdę taki, jaki powinien być codziennie. I jest mi smutno, że minął.
Krążę ostatnio myślami pośród tematów, które są niedorzeczne. Nierealne - a mimo wszystko to, pragnęłabym, by część z nich się spełniła. Byłoby to jednak egoistyczne. Chciałabym mimo to posmakować tym razem tego egoizmu choć trochę. Potrzebuję jednak pewnych działań, których nie mogę zainicjować sama. Bo nie potrafię. I owe kroki i tak nie spotkałyby się z niczym innym, jak dziwnym spojrzeniem. Marzę więc tylko o czymś drobnym.
Wracam do leniwej, niedzielnej egzystencji. Idę zjeść jogurt.
Subskrybuj:
Posty (Atom)